Balans 5 Lutego 2026 6 min czytania

Dystans do pracy – menedżer też potrafi

Czy w ogóle nabranie dystansu jest możliwe, a jeśli tak, to jak to się robi?

Kobieta w biurze nabierająca dystansu

Gdy podczas szkolenia dla menedżerów ktoś z uczestników mówi: “nabrałem(am) dystansu do pracy i już się tak nie przejmuję”, zapada długa cisza. Zaczynam wtedy dopytywać o szczegóły. Wiem, jak ważne dla reszty grupy jest podzielenie się tego rodzaju doświadczeniem.

Jemu się udało, bo miał sprzyjające okoliczności?

Po mojej rozmowie na forum z bohaterem tej historii, pojawiają się pytania od grupy. Te, które padają najszybciej, są skierowane na podważenie tego, co mówi sam zainteresowany tak, by dojść do wniosku, że JEMU SIĘ UDAŁO, BO MIAŁ SPRZYJAJĄCE OKOLICZNOŚCI, a mi się nie uda, bo ja ich nie mam.

Gdy to nie działa, bo okazuje się, że nasz bohater miał równie trudno i że musiał wykonać pracę głównie ze sobą, to wtedy zapada druga długa cisza. Część uczestników prowadzi wtedy wewnętrzny dialog, z którego wynika, że chyba nie nadają się na to stanowisko, jeśli nie potrafią nabrać dystansu.

Istnieje jeszcze życie PO PRACY

Nasz bohater opisuje, że pewnego dnia doszedł do wniosku, że istnieje jeszcze życie PO PRACY. Przecież nie zna swoich losów w tej organizacji i ma świadomość, że nie ma ludzi, których nie dałoby się zastąpić.

Daje z siebie 100% w pracy, a później jest czas na życie prywatne. Oczywiście, nie zawsze jest idealnie. Czasem trzeba popracować dłużej lub przynieść problemy z pracy do domu, ale CZASEM.

Z sali pada w tym momencie zdanie, że to pewnie wraz z doświadczeniem przychodzą takie refleksje, co oznacza że szczególnie początkujących menedżerów czeka jeszcze dużo pracy, stresu i brak życia prywatnego!

Pułapka zaangażowania

Warto zauważyć, że każde nowe stanowisko, szczególnie na początku, jest dla każdego pracownika bardzo obciążające. Chce on udowodnić, że się nadaje, zatem dużo pracuje, dużo się uczy w nowej roli i chce jak najszybciej zacząć wywiązywać się z nowych obowiązków. Przecież otrzymuje już lepszą pensję i ma różne inne przywileje.

Prędzej czy później sytuacja się unormuje, to znaczy nowy menedżer przestanie być nowy, a stanie się w 100% kierownikiem wywiązującym się ze swoich zadań. Tylko, że to ponadnormatywne zaangażowanie często zostaje. Argument, że “mam ważne stanowisko i muszę się wykazać”, staje się niejako obowiązujące do… nie wiadomo kiedy.

Co ważne, to sam zainteresowany powinien w pewnym momencie powiedzieć STOP! To, co bardzo przekonuje menedżerów, by spróbować rzeczywiście popracować nad zdrowym balansem, to argument, że będzie to również dobre dla ich PRACY!

Argumenty za balansem

Dzięki dystansowi będziesz mógł z większym spokojem podejmować często ważne decyzje, będziesz bardziej wypoczęty, mniej będzie w tym wszystkim emocji i tym samym - podejmowane wybory będą bardziej trafne.

Drugi mocny argument jest taki, że uczenie się dystansu do pracy trwa i jest podobne do każdej umiejętności, którą rozwijamy. Najpierw jest trudno, ale z każdym dniem coraz lepiej i łatwiej. Oczywiście u wielu osób sama myśl, że np. nie będą odbierać telefonu od swojego szefa po godzinach pracy, powoduje, że w ogóle nie przystępują do próby zmiany swojej sytuacji. I ok. - ich prawo i ich życie.

Rozmowa z szefem

Osobiście najpierw spróbowałbym porozmawiać z szefem o tym, że właśnie wszedłem na ścieżkę szukania balansu między domem a pracą i jednym z zadań jest całkowite odcięcie się od pracy. Podkreśliłbym, że zmiana podejścia będzie również z korzyścią dla samej pracy.

Szef może zareagować… różnie, ale warto spróbować. Jeśli zareaguje agresywnie, to już wiem, że w TEJ pracy będzie ciężko o dystans, ale to nie znaczy że NIGDY I NIGDZIE nie jest to możliwe.

To, co też przemawia do ludzi na rzecz rozpoczęcia pracy nad budowaniem dystansu, to wspomniany już FAKT, że nie ma ludzi nie do zastąpienia.

Jeśli nadal się boisz, może skorzystaj ze wsparcia specjalisty. Z doświadczenia wiem, że taka pomoc działa. Powodzenia!

Wartościowa treść?

Podaj dalej w swojej sieci.

Udostępnij

Czytaj dalej

Uważaj na pracoholizm...

Przejdź do wpisu