Ile jest wart spokojny menedżer?
O tym, jak opanowanie lidera wpływa na zespół i dlaczego "trzymanie ciśnienia" to jedna z najcenniejszych kompetencji w biznesie.
W ostatnim roku poznałem kilkuset menedżerów. Pracowałem z nimi podczas szkoleń grupowych, rozmawiając 1:1, wspierając w różnych decyzjach – ważnych z punktu widzenia roli, jaką wykonują.
Dwa typy menedżerów
Podzielić ich można wg różnych kryteriów. Jedno z nich zabrzmi może kolokwialnie, ale myślę że zrozumiale. Otóż menedżerów można podzielić na takich, którzy „trzymają ciśnienie” i tych drugich.
Ostatni mój tekst, o tym ile jest wart spokój w pracy, spotkał się z dość dużym zainteresowaniem. Zatem dzisiaj kilka zdań o samym menedżerze i o tym, jak jego spokój może wpłynąć na jego pracowników.
Historie z sali szkoleniowej
Niedawno ktoś mnie poprosił, byśmy zmienili (w ostatniej chwili) temat szkolenia na zarządzanie stresem. Usłyszałem od klienta:
„Bo wiesz oni już są naprawdę bardzo zmęczeni, przepracowani i po prostu nie „trzymają już ciśnienia”, odbija się to na ich pracownikach, zrób to szkolenie, może coś pomoże.”
Na innym szkoleniu o zupełnie innym temacie, padło niespodziewanie pytanie: a w ogóle można nie stresować się pracą? Można o niej nie myśleć, gdy jesteśmy w domu? Można żyć spokojnie z faktem, że dziś nie zrobiłem(am) wszystkiego, co sobie zaplanowałem(am)?
Jeszcze na innym szkoleniu menedżerka opowiada mi, jak ciężko jej się czyta maile od szefa, który dopytuje ją o różne tematy i niestety nie wszystkie są załatwione. Stresuje ją to bardzo, że nie może ZAWSZE szefowi odpowiedzieć, że wszystko jest w 100% zrobione.
Stresuje ją, mimo tego, że część tych projektów nie zależy tylko od niej, a jest powiązana z innych działami w organizacji, na które ona nie ma wpływu – może tylko poprosić o szybszą reakcję.
Na moje pytanie: a pytałaś szefa, czy on w ogóle jest na ciebie zły za to, że nie „dowiozłaś” JESZCZE wszystkiego? Usłyszałem: nie.
Zaproponowałem, żebyśmy poszli teraz do niego i go o to zapytali. Menedżerka nie przystała na propozycję. W mojej ocenie, co też jej wyjaśniałem, to by bardzo pomogło. Może się przecież okazać, że szef tylko pyta i ma świadomość, że nie wszystko można zrobić na już. Ale co tam, lepiej nie pytać szefa i stresować się dalej.
Na jeszcze innym szkoleniu, zapytałem menedżerów, gdzie jest granica tego, że stresowali się, stresują i będą stresować? Przecież to się samo nie zmieni. Zaproponowałem, że może… warto wrócić na niższe stanowisko. Może to, które obecnie zajmują, przerasta ich i warto zrobić krok w tyłu.
To niestety nie spotkało się z entuzjazmem. Przeszliśmy więc do propozycji co zrobić, by jednak z tym stresem coś… zrobić.
Oczami pracowników
Podczas wielu szkoleń, pytam menedżerów, jak się pracuje ich pracownikom ze zestresowanymi menedżerami. Wtedy zapada długa cisza. Czasem ktoś powie, że chyba dobrze, bo będąc menedżerami, mimo napięcia, starają się (!) nie przekładać swoich emocji na codzienną pracę. Mówili to raczej niepewnie.
Kiedy zacząłem opisywać, co robi specjalistom „szef, który jest strzępkiem nerwów”, słuchali z uwagą, słuchali tak, jakby nigdy o tym nie myśleli w ten sposób.
Dlatego, jeśli masz spokojnego szefa – doceń to. Nie idealnego, a takiego który „trzyma ciśnienie”, który wierzy lub/i wie, że zawsze jest rozwiązanie dla danego problemu.
A jak nie ma takiego rozwiązania i firma zaliczy poważną wpadką, to również da się to przeżyć. Świat się nie kończy, pracy na rynku jest dużo. Przecież najwyżej trzeba będzie ją zmienić. Szef, który daje rady, wie, że nie na wszystko mamy wpływ i wie również, że ważne jest dochowanie należytej staranności przy wykonywaniu każdego, nawet najmniejszego zadania. Jeśli, mimo tego, coś nam się nie uda, to znaczy, że nie na wszystko mamy wpływ.
Podsumowanie i wsparcie
Czasem pytam menedżerów, ile szkoleń odbyli po uzyskaniu awansu na menedżera. Szkoleń lub innej formy rozwoju, która pozwoliła im odnaleźć się na danym stanowisku. Tak dużo mówimy o wsparciu psychologicznym dla naszych dzieci, dla nas jako rodziców, mężów, żon, po prostu dla nas.
Może warto skorzystać ze wsparcia w kontekście pracy menedżera. Nie zawsze można dobrze trafić, czasem to wsparcie okazuje się nieskuteczne, ale warto szukać dalej. Czasem wystarczy jedna rozmowa, jedno spotkanie i już.
Ale jak JUŻ, zapytasz? Już to znaczy już jesteś na dobrej drodze, by się mniej stresować. By Twój spokój poznali i docenili Twoi ludzie, bo jest naprawdę wart każdych pieniędzy. Każdy.
Powodzenia!