Delegowanie 6 Lutego 2026 7 min czytania

Pozwól im wykonać zadania... po swojemu!

Czy Twoja dokładność i dyscyplina nie ubezwłasnowolniają Twojego zespołu? Dowiedz się, dlaczego samodzielność pracowników jest kluczem do sukcesu firmy i Twojego komfortu.

Kierowniku! Pozwól Twoim ludziom wykonać ich zadania po swojemu

Jak powstają moje teksty? Zazwyczaj po jakimś telefonie, spotkaniu doradczym, szkoleniu 1:1 czy szkoleniu grupowym. I kiedy pewnego dnia myślę, o czym teraz napisać, dzwoni telefon.

Pada pytanie: Co zrobić, by moi ludzie byli bardziej zorganizowani? – pyta kierowniczka. Odpowiadam: Dać im się wykazać, zrobić coś po swojemu.

Ubezwłasnowolnienie zespołu

Znam tę kierowniczkę kilka dobrych lat, wiem jaka jest dokładna, zdyscyplinowana, uporządkowana, ale wydaje się, że przez to jej ludzie… już nie muszą, bo przecież jest zawsze ktoś, kto pilnuje wszystkiego i o wszystkim pamięta.

Jak sobie z tym poradzić? Co zrobić, by z jednej strony pilnować projektów, a z drugiej nie „ubezwłasnowolnić” swoich ludzi?

Sytuacja, o której piszę, jest na tu i teraz idealna dla wszystkich zainteresowanych stron. Zespół ma ogarniętą szefową, kompetentną, która wie, co należy zrobić każdego dnia, myśli też kilka kroków do przodu tak, by uniknąć zagrożeń, których można… uniknąć. Oczywiście, jeśli się o nich wcześniej pomyśli.

Tak się złożyło, że zespół (z różnych powodów) dostosował się do sytuacji tzn. pracownicy mają nad sobą kogoś, o kim wiedzą, że ogarnia i kontroluje harmonogram pracy. Ich rolą jest tylko dowozić codziennie zadania.

Długa perspektywa

Co to oznacza w długiej perspektywie dla zespołu, firmy i przyszłości poszczególnych osób?

Możemy założyć, że pracownicy będą się rozwijać, jeśli chodzi o kompetencje zawodowe, co więcej będą funkcjonować w lekko cieplarnianych warunkach, bo ktoś myśli za nich, więc nie ma stresu. Natomiast dylemat pojawia się, gdy pracownik X lub Y zmieni miejsce pracy lub otrzyma propozycję awansu, gdzie będzie musiał wykazać się samodzielnością i dobrą organizacją pracy.

Ok. Dla jakiegoś procenta, będzie to łatwe. Po prostu wcześniej nie musiał być zorganizowany, teraz będzie musiał i jakoś to będzie. Natomiast dla pozostałych może to być duży szok. Co gorsza, dana osoba może zostać szefem zespołu, w którym pracownicy będą czekać na zadania i przyjmować postawę reaktywną. Jeszcze możemy mieć taką sytuację, że nowy szef co prawda nie ogarnia wszystkiego, ale ma pod sobą osobę, które pilnuje za niego.

Praca nad akceptacją

Czy można coś z tym zrobić już na obecnym etapie, kiedy dobrze zorganizowana szefowa chciałaby (?) większej samodzielności swoich ludzi? Oczywiście, że tak, tylko musimy zacząć od… szefowej. No bo co z tego, że przekaże komuś część zadań, łącznie z przekazaniem kontroli nad harmonogramem, jeśli nic jej się nie będzie podobać? A nie będzie, bo pracownik postara się to zrobić po swojemu i zamiast go za to docenić, szefowa będzie ganić. Przecież należało mu się – nie zrobił tego tak jak JA!

Dlatego zanim szefowa odda część zadań, musi popracować nad akceptacją sytuacji, kiedy ktoś będzie robił inaczej, niż sobie wyobraża.

Tylko w długiej perspektywie to bardzo cenna i potrzebna lekcja. Po pierwsze - nie będzie musiała pilnować wszystkiego. Będzie mogła zająć się bardziej ambitnymi i strategicznymi rzeczami. Ponadto jej ludzie staną się bardziej samodzielni, co otwiera im szansę rozwoju i awansu. Co z kolei dla firmy będzie bardzo korzystne. Jednak, aby to się zadziało, sama SZEFOWA musi chcieć!

No i to jest ten najważniejszy problem. Mam przyjemność współpracować z organizacją, która ma ogromny problem z zastępowalnością stanowisk kierowniczych. Właśnie z tego powodu, że wszystko, co ważne w danym dziale jest gromadzone u przełożonego. Oczywiście ta osoba nie jest zazwyczaj okazem zdrowia, a bardziej strzępkiem nerwów, no bo wszystko musi robić sama!

Jest jeszcze jeden, bardzo poważny powód/zarzut. Nie dotyczy on każdego kierownika, ale są tacy, którzy myślą w następujący sposób: otóż jak nie oddam część zadań, to wszystko jest w moich rękach, tym samym moja pozycja jest niezagrożona, bo jeśli nie ja, to nikt tego nie zrobi.

Jest to myślenie krótkowzroczne i nie zawsze trafione. Wielokrotnie byłem świadkiem sytuacji, w której ktoś pozornie nie do ruszenia, stracił pracę. Zapomniał o tym, że często można poprosić o wsparcie zewnętrzne, by „załatać dziurę” po danym stanowisku.

Dlatego Drogi Kierowniku i Droga Kierowniczko, zacznij dzielić się zadaniami i ucz samodzielności swoich ludzi!

Co w zamian? Większy komfort pracy, bo są ludzie, którzy mnie zastąpią, jak będę… na urlopie. Satysfakcja - przy mnie pracownicy się rozwijają. I wreszcie możliwość skupienia się na swoim rozwoju, robieniu rzeczy jeszcze bardziej ambitnych o wymiarze już nie tylko operacyjnym i taktycznym, ale też STRATEGICZNYM.

Powodzenia!

Wartościowa treść?

Podaj dalej w swojej sieci.

Udostępnij

Czytaj dalej

Najlepszy kierownik

Przejdź do wpisu