Stres menedżera udziela się pracownikom
„Nawet nie wiedziałam, że mój stres może tak bardzo oddziaływać na moich pracowników” – czy Twoje emocje budują zespół, czy go paraliżują?
„Nawet nie wiedziałam, że mój stres może tak bardzo oddziaływać na moich pracowników”
– takie zdanie usłyszałem ostatnio, na koniec prowadzonego przeze mnie szkolenia dotyczącego zarządzania zespołem. Nie ukrywam, że byłem zaskoczony tym stwierdzeniem i faktem, że wypowiedziała to doświadczona osoba. Musieliśmy się spotkać podczas szkolenia, by uświadomiła sobie ten fakt.
Często menedżer, który właśnie awansował na to stanowisko, jest tak bardzo skupiony na sobie i na tym czy sobie poradzi, że zapomina o swoich pracownikach i o tym, że to też są… ludzie. Tak wiem, czasy są już inne. Mamy większą świadomość. To jasne. Mam jednak wrażenie, że nadal w wielu organizacjach fakt że szef/dyrektor/menedżer nie wytrzymuje ciśnienia, powoduje, że dzieje się mnóstwo złych rzeczy.
Jeśli bowiem człowiek, który ma pod sobą ludzi, nie daje sobie rady ze swoimi emocjami, a do tego nie ma świadomości, że jego zachowanie /stres oddziałuje na innych, to mamy poważny problem.
Pułapka awansu
Bardzo często specjalista, który awansuje na stanowisko menedżerskie, jest pozostawiony sam sobie, bez konkretnego wsparcia. Oprócz stwierdzenia „dasz radę”, musi sobie radzić sam. W końcu firma go namaściła, a firma nie może się mylić. Był przecież najlepszym specjalistą, został dostrzeżony przez znakomity HR, więc wszystko się zgadza. No nie wszystko.
Menedżer bardzo często eksperymentuje na żywym organizmie i albo jest takim menedżerem, jak jego były szef albo wykorzystuje byłego bossa jako antyprzykład, działając zupełnie inaczej. I co najciekawsze, ów kierownik jest zły na to, że żadna z tych metod nie działa!
Co istotne, dochodzą problemy na stanowisku - nowe wyzwania, ścieranie się z innymi menedżerami, a szef wszystkich szefów, który wczoraj go awansował i był miły, dzisiaj już nie jest zbyt przyjemny i co więcej - oczekuje wyników. Zatem łatwo o stres. Dodatkowo, w domu nie wszyscy rozumieją, co się dzieje, nie potrafią pomóc, mówią coś w stylu „będzie dobrze” i… mamy problem.
Stres często kierowany jest na Bogu ducha winnych pracowników, którzy zaczynają robić błędy, stresować się i tym samym stresować jeszcze bardziej zestresowanego już menedżera. Efekt? Mamy zamknięte koło.
Rozwiązanie i zmiana
Może zwyczajnie drogi kierowniku, nie jesteś gotowy na to stanowisko, bo nie radzisz sobie z emocjami? Uwaga! Jest ratunek. Odpuść sobie tę pracą albo… skonsultuj się lekarzem, farmaceutą, psychologiem, coachem, mentorem… Tak, zapłacisz z własnych pieniędzy, bo firma ma to gdzieś. Odpuść kolejną zagraniczną wycieczkę. Wyjedziesz gdzieś bliżej, zaoszczędzisz pieniądze i będziesz mógł zainwestować trochę w siebie, bo naprawdę - Twój stres udziela się innym.
Gdy nauczysz się trzymać ciśnienie i radzić sobie w trudnych sytuacjach, to dopiero wtedy będziesz w stanie sprawdzić, na co stać Twój zespół. Inaczej emocje wezmą górę i wszyscy na tym stracicie. Nie wierzę w łatwe i szybkie metody. Wierzę w proces zmiany, który często boli i dużo kosztuje, ale gra jest warta świeczki. I naprawdę nie piszę tego po to, abyś skorzystał(a) akurat z moich usług, ale po to, by oszczędzić tych „biednych” pracowników.
Refleksja na koniec
No dobra. Trochę piszę to po to, byś skorzystał z mojego doświadczenia, ale tak serio - może nawet nie będę mógł pomóc. Może znalezienie właściwego fachowca też trochę potrwa i będzie w tym projekcie najtrudniejsze. Bo chyba zgodzimy się w jednej kwestii - jeśli ten tekst jest o Tobie, to łatwy do pracy nie jesteś. Dlatego nie zniechęcaj się po pierwszej próbie. Do roboty!
Powodzenia.