Ile czasu dać pracownikowi na wdrożenie?

Przerabiam ostatnio w różnych organizacjach temat opiekowania się pracownikiem od pierwszego dnia pracy po… no właśnie, po kolejne fazy jego rozwoju w danej organizacji. Często zadaję pytanie: ile pracownik powinien dostać czasu, by dawać firmie 100% tego, na co się umówił w umowie o pracę?

Po krótkim milczeniu, padają odpowiedzi. Najczęściej słyszę: jak najszybciej, przecież płacimy mu 100% wynagrodzenia. Wiemy jednak, że to nie jest takie proste.

Dzisiaj kilka zdań o tym, jak w mojej ocenie mądrze podejść do tego tematu, by docelowo i firma i pracownik byli zadowoleni.

Wrócę jeszcze do odpowiedzi „jak najszybciej”. Dopytuję wtedy: na jaki pakiet wsparcia może liczyć nowy pracownik? – Kto się nim opiekuje podczas procesu wdrożenia? – Kto monitoruje postęp? – Wreszcie, kto i jak często daje informację zwrotną na kolejnych etapach wdrożenia i rozwoju „nowego”?

No i tutaj zaczynają się schody. Słyszę często: ale pytasz teoretycznie, jak powinno to wyglądać czy o to, jak się to dzieje w praktyce? Po takim pytaniu od uczestnika szkolenia/warsztatu/konsultacji już wiem wszystko.

Oczywiście moi rozmówcy podają całą listę argumentów, którymi usprawiedliwiają fakt, że to nie jest prowadzone tak jak powinno. Dopytuję często, czy pracownik który źle tj. za długo się wdraża, może powołać się na tę w/w listę argumentów i użyć jej do obrony swojego zbyt powolnego rozwoju? I tutaj zapada już dłuższa cisza.

Kiedy już zgodzimy się, że każdy ma swoje za uszami i że nie tylko nowy pracownik odpowiada za swoją sytuację, przechodzimy do pomysłów REALNYCH, które mogłyby to usprawnić.

Pierwsze na co musimy się umówić w kontekście wdrożenia to cierpliwość. Jeśli pracownik nie wdraża się tak, jakbyśmy chcieli, ale sukcesywnie robi postępy, to może… dobrze sobie radzi. Może jego krzywa uczenia jest trochę inna niż twoja, moja i jego przełożonego. Może pierwsza faza wdrożenia idzie mu wolno, by później poprawić się skokowo? Zatem cierpliwość popłaca.

Oczywiście pada argument, że przecież nie mamy czasu na czekanie na pracownika „aż się ogarnie”. Odpowiadam: macie czas. Dowód? Jeśli pracownik się „nie nadaje”, to się z nim rozstajecie i czekacie(!) na kolejnego, a w tym czasie macie wakat, czyli ktoś musi pracować za tego, którego nie ma, a więc MACIE CZAS. Zatem cierpliwość wydaje mi się podstawową zasadą, by wdrażać i rozwijać skutecznie.

Druga sprawa to nieustanne monitorowanie, czy pracownik jest zdeterminowany, czy mu się chce etc.Czasem możemy zauważyć słabsze momenty, ale to nie musi oznaczać, że przestało mu się chcieć. Może nadal chce albo NIE WIE, czy nadal chce, ale to nie musi oznaczać, że już NIE CHCE i NIE BĘDZIE CHCIAŁ. Zatem motywowanie, wspieranie, zachęcanie do podejmowanie trudu to właściwa postawa. Co więcej, czasem jako opiekun/przełożony widzisz już szczyt/cel, a „nowy” nie i myśli, że droga przed nim jeszcze długa i że nie da rady. Dlatego zachęcam do postawy wspierającej, motywującej i komunikującej „pasek postępu” w rozwoju.

I ostatnia rzecz (pewnie jest ich więcej), od której zacząłem, to pomysł na wdrożenie i poświęcenie czasu. Pomysł, czyli zastanowienie się, czego po kolei nowy pracownik powinien się uczyć. Czas to z kolei kluczowy element, bez którego ciężko czegokolwiek oczekiwać od „nowego”. Mam świadomość, że masz swoje obowiązki, które muszą zostać wykonane, ale Ty i Twój zespół, przy wsparciu HR i innych działów, jesteście w stanie odpowiednio zagospodarować adaptację pracownika, by w każdej jej fazie ów pracownik czuł się zaopiekowany.

Jeśli nadal nie wiesz jak to zrobić, masz wątpliwość lub zwyczajnie się ze mną nie zgadzasz – zapraszam do rozmowy i kontaktu.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, możesz wesprzeć moją twórczość, stawiając mi wirtualną kawę: https://buycoffee.to/jaroslawbien 😊

grafika - ile wart jest spokój w pracy

Ile jest wart spokój w pracy?

Wyobraź sobie organizację, w której wszystko gra.
Masz jasno określone stanowisko pracy, życzliwych ludzi wokół, szef/szefową w swoim dziale, który zna się na robocie i nie panikuje w obliczu problemów.
To teraz wyceń swoje wynagrodzenie w takiej firmie…

Read More »
mężczyzna w średnim wieku stojący po prawej stronie na niebieskim tle, w garniturze. obok napis "pracownicy naprawdę mają prawo nie wiedzieć, dlaczego firma działa tak, jak działa"

Pracownicy naprawdę mogą nie wiedzieć, dlaczego firma działa tak, jak działa

Ostatnio dość często przerabiam to zagadnienie w firmach z zarządami. Okazuje się, że „góra” ma świadomość dokąd zmierza i dlaczego akurat w tym kierunku, a pracownicy jakoś tak nie do końca.
Jasne jest jedno, celem firmy jest zysk.
Ale jak go osiągnąć, jakimi rozwiązaniami i dlaczego akurat w ten sposób a nie w inny, to już dla szeregowego pracownika jest dość enigmatyczne.

Read More »
mężczyzna w średnim wieku na niebiesko szarym tle z hasłem "Ciężko wyżyć z pracy trenera"

Ciężko wyżyć z pracy trenera, coacha…

Do trenerów, coachów, ekspertów, doradców ds. rozwoju, HR, etc.
Ciężko wyżyć w tym fachu. Naprawdę ciężko.
Tekst napisałem zainspirowany rozmową z coachem, który zastanawia się, czy robić kolejny certyfikat, by być jeszcze bardziej kompetentnym i docenianym przez potencjalnego klienta. Z drugiej strony ten sam coach ma dziś mało klientów i coś czuje, że kolejne dokumenty nie mają sensu. Co więcej, tych klientów może więcej nie być… nigdy.

Read More »
Zmiana bez komunikacji to nie zmiana

Zmiana bez komunikacji to nie zmiana

Zmieniłeś swój sposób postępowania w stosunku do swoich pracowników, ale nie powiedziałeś im dlaczego? Jaki jest nowy kontekst? Co powoduje, że jest i będzie już teraz inaczej w waszych relacjach? A teraz dziwisz się, że dość opornie wykonują zadania? To czytaj dalej.Zaczynam wtedy dopytywać o szczegóły. Wiem, jak ważne dla reszty grupy jest podzielenie się tego rodzaju doświadczeniem. Uczestnicy chcą wiedzieć: czy w ogóle to możliwe, a jeśli tak, to jak to się robi!

Read More »

I co Ci z tej pracy? [Historia Joli]

Dziś o tym, jak wygląda Twoja praca wtedy, kiedy ktoś z Twoich współpracowników wypada z firmy na dłużej. Mamy okres zimowy. Nikomu tego nie życzę, ale niech to będzie kontuzja podczas zjazdu na nartach. Znamy to. Jakieś kolano, operacja, rehabilitacja, komplikacje itd.
Zaczynam wtedy dopytywać o szczegóły. Wiem, jak ważne dla reszty grupy jest podzielenie się tego rodzaju doświadczeniem. Uczestnicy chcą wiedzieć: czy w ogóle to możliwe, a jeśli tak, to jak to się robi!

Read More »

Spodobał Ci się wpis ?
Podziel się wiedzą ze znajomymi.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn