Niedawno zakończyłem pracę (szkolenie 1:1) z Markiem.
Marek trafił do mnie jako jeden z menedżerów, którzy mieli się sobie poprzyglądać w kontekście tego, jak pracują i co mogą ewentualnie zmienić, by było im, ich zespołom i organizacji lepiej.
Marek dość opornie przystał na ten projekt. Miał też istotne argumenty tzn. nikt go nie pytał, czy chce w ogóle ze mną pracować. W związku z tym daliśmy sobie słowo, że jeśli jeden z nas będzie na NIE, to przerwiemy pracę. Tyle mogliśmy zrobić z tego, co zostało trochę narzucone przez organizację.
W idealnym świecie tego rodzaju przedsięwzięcie powinno zostać odpowiednio zakomunikowane. Tutaj tak nie było, ale nie o tym dzisiaj. Otóż Marek zmienił w sobie coś, co istotnie wpłynęło na jego pracę. Wystarczyła jedna rzecz. Jaka?
Zanim odpowiem, przedstawię jeszcze jeden problem. Otóż istota współpracy z Markiem opierała się głównie na tym, by przepracować wątek tego, czy w ogóle się da! Czy w ogóle da się zmienić to, co chciał zmienić Marek. Ta niewiara w zmianę zajęła nam w rozmowach najwięcej czasu.
Druga rzecz to odpowiedź na pytanie: kiedy? Kiedy będzie lepiej po zmianie? Sama zmiana może spowodować, że przez chwilę nie będzie tak, jak było, ale też nie będzie jeszcze tak, jak już powinno być. Ten stan zawieszenia nie jest przyjemny. Pojawiają się wątpliwości, które zabierają cenną energię na codzienną pracę. Nic fajnego. Gdyby Marek wiedział, kiedy będzie “po zmianie”, to może łatwiej byłoby mu w tę zmianę wejść.
Tego rodzaju rozważania podejmowałem z Markiem. Wreszcie przyszedł ten dzień. Marek na nasze spotkanie przyniósł dokładną rozpiskę tego, co będzie robił każdy z jego pracowników i od czego chce się Marek “odkleić”.
Otóż istota problemu z Markiem to brak delegowania zadań! Oczywiście nie taki totalny brak, ale na tyle słaby, że Marek pracował na kilka etatów jednocześnie, a jego ludzie na 60-70%.
Marek przyniósł rozpiskę, ale też zaplanował szereg działań, które podejmie w związku ze zmianą. Pierwsze to spotkanie z całym zespołem, by przekazać zasady nowego porządku. Każdemu z pracowników rozpisał bardzo dokładnie, co należy do ich zadań, gdzie powinni już być samodzielni, a gdzie będzie potrzebna jego pomoc. Zapewnił też o wsparciu, ale wsparciu, które będzie z każdym dniem coraz mniejsze.
I co?
I stała się rzecz, co do której Marek do dziś jest w szoku. Ludzie wzięli te zadania, zaczęli je realizować i stali się… samodzielni! I co ważne – “robota” była i jest wykonywana na najwyższym poziomie. Wszystko się udało! Szybciej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.
To opowieść być może trochę bajkowa i może się wydawać wręcz nierealna, ale tak właśnie było!
Marek ośmielony tym, co się stało, poszedł do szefa o nowy zakres obowiązków dla siebie, o nowe zadania i docelowo o awans i podwyżkę, bo już nie musi… robić czegoś za kogoś.
Podczas ostatniego spotkania Marek bardzo mi podziękował. Odpowiedziałem – podziękuj sobie. Bez twojej odwagi, by jednak zmianę przeprowadzić, nie byłoby tego wszystkiego.
Nie każdy mój projekt tak się kończy. Ten jest wyjątkowy dlatego, że jedna zmiana uruchomiła Marka w taki sposób, że może wreszcie wypłynąć na szerokie wody. O czym zawsze marzył, a na co nigdy nie miał czasu.
Co dla ciebie z tej historii?
Jeśli jesteś menedżerem i nie umiesz delegować, to warto brać się za robotę, by to zmienić.
A druga rada – do wszystkich – jedna zmiana może zmienić, jeśli nie wszystko, to bardzo dużo.
Odwagi!
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, możesz wesprzeć moją twórczość, stawiając mi wirtualną kawę: https://buycoffee.to/jaroslawbien 😊

Ile jest wart spokój w pracy?
Wyobraź sobie organizację, w której wszystko gra.
Masz jasno określone stanowisko pracy, życzliwych ludzi wokół, szef/szefową w swoim dziale, który zna się na robocie i nie panikuje w obliczu problemów.
To teraz wyceń swoje wynagrodzenie w takiej firmie…

Podejście silosowe w organizacjach to jakaś plaga!
Mam przyjemność współpracować z kilkoma firmami i wszędzie spotykam to samo.
W mniejszym lub większym stopniu mają miejsce zachowania, które można uznać jako silosowe…

Pracownicy naprawdę mogą nie wiedzieć, dlaczego firma działa tak, jak działa
Ostatnio dość często przerabiam to zagadnienie w firmach z zarządami. Okazuje się, że „góra” ma świadomość dokąd zmierza i dlaczego akurat w tym kierunku, a pracownicy jakoś tak nie do końca.
Jasne jest jedno, celem firmy jest zysk.
Ale jak go osiągnąć, jakimi rozwiązaniami i dlaczego akurat w ten sposób a nie w inny, to już dla szeregowego pracownika jest dość enigmatyczne.

Ciężko wyżyć z pracy trenera, coacha…
Do trenerów, coachów, ekspertów, doradców ds. rozwoju, HR, etc.
Ciężko wyżyć w tym fachu. Naprawdę ciężko.
Tekst napisałem zainspirowany rozmową z coachem, który zastanawia się, czy robić kolejny certyfikat, by być jeszcze bardziej kompetentnym i docenianym przez potencjalnego klienta. Z drugiej strony ten sam coach ma dziś mało klientów i coś czuje, że kolejne dokumenty nie mają sensu. Co więcej, tych klientów może więcej nie być… nigdy.

Zmiana bez komunikacji to nie zmiana
Zmieniłeś swój sposób postępowania w stosunku do swoich pracowników, ale nie powiedziałeś im dlaczego? Jaki jest nowy kontekst? Co powoduje, że jest i będzie już teraz inaczej w waszych relacjach? A teraz dziwisz się, że dość opornie wykonują zadania? To czytaj dalej.Zaczynam wtedy dopytywać o szczegóły. Wiem, jak ważne dla reszty grupy jest podzielenie się tego rodzaju doświadczeniem. Uczestnicy chcą wiedzieć: czy w ogóle to możliwe, a jeśli tak, to jak to się robi!

I co Ci z tej pracy? [Historia Joli]
Dziś o tym, jak wygląda Twoja praca wtedy, kiedy ktoś z Twoich współpracowników wypada z firmy na dłużej. Mamy okres zimowy. Nikomu tego nie życzę, ale niech to będzie kontuzja podczas zjazdu na nartach. Znamy to. Jakieś kolano, operacja, rehabilitacja, komplikacje itd.
Zaczynam wtedy dopytywać o szczegóły. Wiem, jak ważne dla reszty grupy jest podzielenie się tego rodzaju doświadczeniem. Uczestnicy chcą wiedzieć: czy w ogóle to możliwe, a jeśli tak, to jak to się robi!