Ostatnio dość często spotykam się z osobami dla których obecne stanowisko pracy wydaje się za ciasne.
Rozwinęli się już na tyle, że więcej się nie da a dobrze się czują w danej firmie i chcieliby nadal w niej pracować.
Obecna struktura w organizacji jest tak skonstruowana, że nie przewiduje awansu i tym samym nowej roli dla danej osoby.
Co teraz?
Czy da się coś jeszcze z tym zrobić? Czy pracownik powinien jednak poszukać nowego pracodawcy?
Pomijam takie firmy, w których struktura jest sztywna i nie ma możliwości tego zmienić, ale czy wszędzie są takie ograniczenia?
Otóż nie.
Wymaga to jednak dużej pracy po stronie samego pracownika, by przekonał szefa do swojego pomysłu. Idealnie byłoby, gdyby nowe stanowisko i tym samym zmiana w strukturze było wywołana nie tylko przez “życzenie” jednej osoby.
Nikt nie jest bowiem ważniejszy od firmy. Nie ma osób nie do zastąpienia. Na własne oczy widziałem przypadki, kiedy dana organizacja żegnała się z człowiekiem niemal z dnia na dzień, bez cienia żalu. Emocje tego człowieka są wówczas nie do opisania. Jeszcze wczoraj bardzo potrzebny firmie, a dzisiaj pożegnany w trybie nagłym. Zaskoczony, a później rozżalony tym, jak dane przedsiębiorstwo go potraktowało. Zatem mam świadomość tego, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale..
No właśnie, tutaj wracam do moich przykładów. Otóż moi klienci pokazują mi rozpiskę, na której widać zmiany w strukturze danej organizacji, które mogą być korzystne dla… wszystkich!
Będąc ekspertami na swoich stanowiskach wiedzą, ile rzeczy robią, ile spraw które wykraczają poza ich standardowy zakres obowiązków też robią, ale w strukturze tego nie widać. Doświadczyłem pracy w organizacji, z której odejście ważnej osoby, łączącej wiele procesów i koncentrującej na sobie dużo kluczowych zadań, spowodowało czasowy paraliż tej firmy.
Teoretycznie obsadzony został wakat 1:1. W praktyce nowy pracownik potrafił ogarnąć 100% tego, co było w zakresie zadań, ale tylko niewielką część tego, co wykraczało poza zakres, a było przez byłego już pracownika realizowane.
Firma do dziś zbiera tego “owoce”. A wystarczyłoby, aby wspomniany kluczowy pracownik organizacji, w stosownym czasie przeforsował zmiany organizacji, w jej strukturze i w odniesieniu do poszczególnych stanowisk.
Zaproponowanie zmian, których domaga się dany pracownik, jest zdecydowanym wykroczeniem poza swój zakres działań, jest też kamyczkiem do ogródka takich departamentów jak kadry (HR) czy też zarząd, który powinien to widzieć. Ryzyko jest więc duże i może narażać pomysłodawcę na konsekwencje.
Ale z drugiej strony, bez tego nie jest możliwe działanie pracownika, który chce coś zmienić, bo inaczej ugrzęźnie w firmie i będzie robił to, co wczoraj i przedwczoraj.
Drugie wyjście dla tej osoby, to zmienić pracodawcę, ale może warto zawalczyć? Może w organizacji nie ma takiej osoby, która pilnuje czy struktura organizacji i realizowane procesy są właściwie poukładane. Może ktoś to kiedyś rozrysował i tak zostało. A największy interes, by zmiana się dokonała ma TEN właśnie pracownik, który zaczyna mieć świadomość, że jeśli nic nie zmieni, zmarnuje się w tej organizacji. A odejść jeszcze nie chce.
Jak już wspomniałem, zaproponowana zmiana powinna nie być tylko w interesie tego konkretnego pracownika, ale przede wszystkim w interesie firmy. Da się to zrobić. Należy jednak bardzo dokładnie przygotować się do spotkania, rozpisać nową strukturę, zadania poszczególnych osób, przekonać, że zmiana ma sens, że jest z korzyścią przede wszystkim dla organizacji.
Jeśli się to uda, to mamy kolejny poziom w karierze i możliwość dalszego rozwoju. Jeśli nie? No cóż, warto poszukać nowego pracodawcy.
Mam świadomość, że poruszony przeze mnie problem dotyka być może niewielkiej grupy czytelników. Z drugiej strony doświadczam spotkań z ludźmi, którzy chcą się rozwijać w tej konkretnej organizacji, a strukturalnie nie ma już dla nich kolejnego stopnia. Muszą go sobie zbudować sami. Moje doświadczenia pokazują, że jest to możliwe.
Powodzenia dla tych, którzy o tym myślą.
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, możesz wesprzeć moją twórczość, stawiając mi wirtualną kawę: https://buycoffee.to/jaroslawbien 😊

Ile jest wart spokój w pracy?
Wyobraź sobie organizację, w której wszystko gra.
Masz jasno określone stanowisko pracy, życzliwych ludzi wokół, szef/szefową w swoim dziale, który zna się na robocie i nie panikuje w obliczu problemów.
To teraz wyceń swoje wynagrodzenie w takiej firmie…

Podejście silosowe w organizacjach to jakaś plaga!
Mam przyjemność współpracować z kilkoma firmami i wszędzie spotykam to samo.
W mniejszym lub większym stopniu mają miejsce zachowania, które można uznać jako silosowe…

Pracownicy naprawdę mogą nie wiedzieć, dlaczego firma działa tak, jak działa
Ostatnio dość często przerabiam to zagadnienie w firmach z zarządami. Okazuje się, że „góra” ma świadomość dokąd zmierza i dlaczego akurat w tym kierunku, a pracownicy jakoś tak nie do końca.
Jasne jest jedno, celem firmy jest zysk.
Ale jak go osiągnąć, jakimi rozwiązaniami i dlaczego akurat w ten sposób a nie w inny, to już dla szeregowego pracownika jest dość enigmatyczne.

Ciężko wyżyć z pracy trenera, coacha…
Do trenerów, coachów, ekspertów, doradców ds. rozwoju, HR, etc.
Ciężko wyżyć w tym fachu. Naprawdę ciężko.
Tekst napisałem zainspirowany rozmową z coachem, który zastanawia się, czy robić kolejny certyfikat, by być jeszcze bardziej kompetentnym i docenianym przez potencjalnego klienta. Z drugiej strony ten sam coach ma dziś mało klientów i coś czuje, że kolejne dokumenty nie mają sensu. Co więcej, tych klientów może więcej nie być… nigdy.

Zmiana bez komunikacji to nie zmiana
Zmieniłeś swój sposób postępowania w stosunku do swoich pracowników, ale nie powiedziałeś im dlaczego? Jaki jest nowy kontekst? Co powoduje, że jest i będzie już teraz inaczej w waszych relacjach? A teraz dziwisz się, że dość opornie wykonują zadania? To czytaj dalej.Zaczynam wtedy dopytywać o szczegóły. Wiem, jak ważne dla reszty grupy jest podzielenie się tego rodzaju doświadczeniem. Uczestnicy chcą wiedzieć: czy w ogóle to możliwe, a jeśli tak, to jak to się robi!

I co Ci z tej pracy? [Historia Joli]
Dziś o tym, jak wygląda Twoja praca wtedy, kiedy ktoś z Twoich współpracowników wypada z firmy na dłużej. Mamy okres zimowy. Nikomu tego nie życzę, ale niech to będzie kontuzja podczas zjazdu na nartach. Znamy to. Jakieś kolano, operacja, rehabilitacja, komplikacje itd.
Zaczynam wtedy dopytywać o szczegóły. Wiem, jak ważne dla reszty grupy jest podzielenie się tego rodzaju doświadczeniem. Uczestnicy chcą wiedzieć: czy w ogóle to możliwe, a jeśli tak, to jak to się robi!