rozmowa o podwyżce

Pracowniku, do kogo po podwyżkę?

Jesteś super pracownikiem! Tak o sobie myślisz. Uważasz, że należy ci się podwyżka. Co robisz, gdy twój przełożony jej Ci nie da? Obrażasz się i pracujesz… źle? Szukasz innej pracy? Czy… idziesz z tym do kogoś wyżej? A gdzie lojalność, podległość służbowa, współpraca oparta na zaufaniu?

Dzisiaj kilka zdań o tej niełatwej decyzji. Zapraszam do lektury.

Przypomnę, że super pracownik to osoba, która jest zaangażowana i zmotywowana do pracy. Przez znakomitą większość dnia jest skupiona na zadaniach, realizuje postawione przed nią cele i krótko mówiąc (poza małymi wyjątkami /słabszymi dniami), chce jej się pracować. I dochodzi w pewnym momencie do wniosku, patrząc na swoje zaangażowanie i kolegów/koleżanek, że powinna zarabiać więcej.

I tutaj mamy historię z początku mojego tekstu. Otóż przełożony jest na nie, jeśli chodzi o podwyżkę. Argumenty padają różne:

– w tym roku firma nie planuje podwyżek,

– jak dam tobie, to zaraz przyjdą inni,

– nie mogę płacić komuś więcej a innym nie, gdy zajmujecie te same stanowiska,

– nie mam budżetu na podwyżki,

– mój przełożony (mówi przełożony) na pewno się nie zgodzi,

– firma ma gorszy okres, walczymy o przetrwanie, nie wyjdę z takim pomysłem do swojego przełożonego.

Odpowiedzi jest oczywiście więcej.

Generalnie sprowadzają się do słowa „NIE” i co ważne „NIE wiadomo kiedy TAK”.

Zatem nawet jako super pracownik nie jesteś w stanie ocenić, czy ta sytuacja się zmieni. Jednak nadal czujesz, że warto powalczyć i że twój szef nie do końca jest tym, który chce ci ją dać.

Dlaczego masz nie iść z tym tematem do przełożonego twojego przełożonego?

Bo to nielojalne odpowiesz.

Do wczoraj pewnie zgodziłbym się z takim podejściem. Jednak za dużo widziałem i widzę odejść bardzo dobrych pracowników, którzy przez opieszałość/niechęć/strach swojego przełożonego, nie mają szansy zostać w danej firmie właśnie ze względu na brak podwyżki. Czują się niesprawiedliwie traktowani i czują, że nikt nie reprezentuje ich interesów. Wreszcie odchodzą.

Gdy przełożony dostaje pytanie od… swojego przełożonego, dlaczego ten świetny pracownik odchodzi, to często pada odpowiedź, że np. znalazł inną, bardziej atrakcyjną ofertę pracy. Przełożony przełożonego zazwyczaj ufa swojemu menedżerowi, więc zakłada, że nowa pracy i wynagrodzenie były na tyle atrakcyjne, że macierzysta firma by tego nie przebiła. Tylko, że często to NIEPRAWDA!

Co się dzieje później? Wakat, a więc rekrutacja. Kwoty jakie podają kandydaci, są często zbliżone właśnie do tego wynagrodzenie, które chciał finalnie uzyskać „stary” pracownik. I co? I często firma zatrudnia „nowego” na nowych zasadach, bo przecież trzeba zapełnić wakat i mieć kim pracować, a że płacimy więcej? No cóż, tak się rynek zmienia.

Czy rzeczywiście jest to powód, by pracownik, który czuje, że powinien więcej zarabiać, omijał ścieżkę służbową?

Osobom, które uważają, że omijanie ścieżki służbowej jest bardzo nie fair, dalsza część tekstu może się nie podobać. Rozumiem to i szanuję, ale przeczytajcie do końca.

Mój argument, by właśnie spróbować w ten sposób jest taki, że nasz menedżer NIE UMIE walczyć o interesy swoich pracowników. Często jego awans to był przypadek. Otrzymał to stanowisko z zaskoczenia i do dziś sam nie wie, czy na nie zasługuje. Otrzymał też pensję i w ogóle mu nie przyszło do głowy, że miałby NEGOCJOWAĆ stawkę.

Powiesz – to rzadkość. Dzisiaj wybór na menedżera jest bardziej zaplanowany i wybiera się „osoby z charakterem”. Masz prawo tak myśleć. Ja spotykam i jednych i drugim.

Jeśli jako pracownik trafiłeś(aś) na tych pierwszych (tj. zaskoczonych), to zapomnij o podwyżce. I co teraz? Rozumiem, że masz czekać nie wiadomo na jaką zmianę sytuacji? Otóż wydaje mi się, że jako pracownik masz zawsze prawo uczciwie porozmawiać ze swoim przełożonym i przekonać go do tego. Masz prawo, by samemu powalczyć o swoje. Oczywiście jest tutaj mnóstwo pułapek np. przełożony twojego przełożonego może odesłać cię z niczym, argumentując, że to nielojalnie i powinieneś(powinnaś) takie sprawy ustalać ze swoim kierownikiem. Ale masz też prawo odpowiedzieć, że próbowałaś(eś) i nie widzisz tutaj już możliwości uzyskania czegokolwiek. Szef wszystkich szefów może być nadal nieugięty, odsyłając cię z niczym, zarzucając w dalszym ciągu nielojalność. Ok, może tak się zdarzyć, ale przynajmniej wiesz, jakie masz perspektywy w tej firmie, a raczej że ich nie masz. Mam świadomość, że to ryzykowne, ale może warto powalczyć w niestandardowy sposób, a nie rzucać papierami i odchodzić tam, gdzie zapłacą Ci więcej? Tym bardziej, że dobrze Ci tu, gdzie jesteś obecnie.

Inny sposób to pójście do szefa wszystkich szefów bez wiedzy twojego przełożonego. Powiesz, że to już jest bardzo nie w porządku. Ja odpowiem, jeśli uważasz, że wnosisz dużo do tej firmy, jesteś wartościowym pracownikiem, ale dobija cię wysokość pensji, to czemu nie spróbować? Tym bardziej, że masz dobrą relację z szefem wszystkich szefów i co więcej – ze swoim kierownikiem również. To dobry menedżer, tylko nie umie rozmawiać o pieniądzach. Ceni sobie swoje krzesło i za nic nie podejmie ryzyka, które narazi go na jego utratę, a w jego odczuciu, dopominanie się o pieniądze dla swoich ludzi, jest niebezpieczne.

Często pracownicy stosują szantaż, tj. odchodzą do innej firmy, licząc na to, że obecny pracodawca się zreflektuje i zaproponuje lepsze pieniądze, byśmy zostali. Myślę wtedy, czy to jest FAIR? Szantażem w człowieka? Albo czy jest to bardziej fair niż moja propozycja? Inna sprawa, że równie często tego rodzaju szantaż nie działa właśnie z tego powodu, że szef wszystkich szefów nie lubi, by stawiano go pod presją.

Mam świadomość ryzyk przedstawionej przeze mnie propozycji. Chociażby związanej z tym, że nasz kierownik nie do końca już będzie nam ufał, wiedząc, że za jego plecami chodzimy do jego szefa w różnych sprawach. Rzeczywiście może się tak zdarzyć. Ale jeśli dokładnie wytłumaczymy się z tej sytuacji, to wcale ta relacja nie musi się pogorszyć. Znam kierowników, dla których ulgą było to, że pracownik sam powalczył o swoje i menedżer nie musiał tego robić. Nie zawsze to otwarcie przyznawał, ale naprawdę tak było.

Czemu w ogóle ten tekst?

Za dużo widziałem odejść WARTOŚCIOWYCH pracowników, którzy wiedząc, że mogliby zarobić więcej i rzeczywiście zasługują na to, musieli odchodzić z firmy, bo nikt nie zadbał o ich interesy. A byli na tyle fair, że nie naruszyli zasad lojalności, o której pewnie myślą teraz przeciwnicy mojego pomysłu. Tylko kto finalnie traci na tym, że najlepsi z najlepszych odchodzą z przedsiębiorstwa? Tyle się pisze i mówi o tym, że pracownik jest najwyższą wartością, tylko czy naprawdę tak jest? Mam wątpliwości.

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, możesz wesprzeć moją twórczość, stawiając mi wirtualną kawę: https://buycoffee.to/jaroslawbien 😊

grafika - ile wart jest spokój w pracy

Ile jest wart spokój w pracy?

Wyobraź sobie organizację, w której wszystko gra.
Masz jasno określone stanowisko pracy, życzliwych ludzi wokół, szef/szefową w swoim dziale, który zna się na robocie i nie panikuje w obliczu problemów.
To teraz wyceń swoje wynagrodzenie w takiej firmie…

Read More »
mężczyzna w średnim wieku stojący po prawej stronie na niebieskim tle, w garniturze. obok napis "pracownicy naprawdę mają prawo nie wiedzieć, dlaczego firma działa tak, jak działa"

Pracownicy naprawdę mogą nie wiedzieć, dlaczego firma działa tak, jak działa

Ostatnio dość często przerabiam to zagadnienie w firmach z zarządami. Okazuje się, że „góra” ma świadomość dokąd zmierza i dlaczego akurat w tym kierunku, a pracownicy jakoś tak nie do końca.
Jasne jest jedno, celem firmy jest zysk.
Ale jak go osiągnąć, jakimi rozwiązaniami i dlaczego akurat w ten sposób a nie w inny, to już dla szeregowego pracownika jest dość enigmatyczne.

Read More »
mężczyzna w średnim wieku na niebiesko szarym tle z hasłem "Ciężko wyżyć z pracy trenera"

Ciężko wyżyć z pracy trenera, coacha…

Do trenerów, coachów, ekspertów, doradców ds. rozwoju, HR, etc.
Ciężko wyżyć w tym fachu. Naprawdę ciężko.
Tekst napisałem zainspirowany rozmową z coachem, który zastanawia się, czy robić kolejny certyfikat, by być jeszcze bardziej kompetentnym i docenianym przez potencjalnego klienta. Z drugiej strony ten sam coach ma dziś mało klientów i coś czuje, że kolejne dokumenty nie mają sensu. Co więcej, tych klientów może więcej nie być… nigdy.

Read More »
Zmiana bez komunikacji to nie zmiana

Zmiana bez komunikacji to nie zmiana

Zmieniłeś swój sposób postępowania w stosunku do swoich pracowników, ale nie powiedziałeś im dlaczego? Jaki jest nowy kontekst? Co powoduje, że jest i będzie już teraz inaczej w waszych relacjach? A teraz dziwisz się, że dość opornie wykonują zadania? To czytaj dalej.Zaczynam wtedy dopytywać o szczegóły. Wiem, jak ważne dla reszty grupy jest podzielenie się tego rodzaju doświadczeniem. Uczestnicy chcą wiedzieć: czy w ogóle to możliwe, a jeśli tak, to jak to się robi!

Read More »

I co Ci z tej pracy? [Historia Joli]

Dziś o tym, jak wygląda Twoja praca wtedy, kiedy ktoś z Twoich współpracowników wypada z firmy na dłużej. Mamy okres zimowy. Nikomu tego nie życzę, ale niech to będzie kontuzja podczas zjazdu na nartach. Znamy to. Jakieś kolano, operacja, rehabilitacja, komplikacje itd.
Zaczynam wtedy dopytywać o szczegóły. Wiem, jak ważne dla reszty grupy jest podzielenie się tego rodzaju doświadczeniem. Uczestnicy chcą wiedzieć: czy w ogóle to możliwe, a jeśli tak, to jak to się robi!

Read More »

Spodobał Ci się wpis ?
Podziel się wiedzą ze znajomymi.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn