zastępstwo w pracy

Zastępujesz kogoś w pracy i…

Dziś o tym, jak wygląda Twoja praca wtedy, kiedy ktoś z Twoich współpracowników wypada z firmy na dłużej. Mamy okres zimowy. Nikomu tego nie życzę, ale niech to będzie kontuzja podczas zjazdu na nartach. Znamy to. Jakieś kolano, operacja, rehabilitacja, komplikacje itd.

Załóżmy ten wariant, gdzie ktoś znika na dłuższy czas. Mam świadomość, że też jest przecież praca online, ale w danym przypadku nie jest to możliwe. Krótko mówiąc – dłuższe chorobowe.

Przychodzi Twój szef i mówi do zespołu, w tym do Ciebie – musimy się jakoś podzielić pracą osoby, które wypada na jakiś czas.

Pierwsze co mi przychodzi do głowy to myśl, że podzielić tzn. wziąć na siebie część obowiązków to znaczy, że masz potencjał żeby wziąć a to znaczy, że “do wczoraj” nie pracowałeś(aś) na pełnych obrotach, zatem masz przestrzeń, aby te obowiązki w jakiejś części przejąć?

Czasem obserwuję to z pozycji trenera/doradcy HR w różnych firmach i przyznam – słabo to wygląda. To znaczy, zakłada się naprawdę że WSZYSCY (w dziale) mają problem i że JAKOŚ to trzeba ogarnąć.

Otóż pierwsze co mi przychodzi do głowy to fakt, że rolą menedżera w takiej sytuacji jest przejść przez procesy realizowane w jego dziale. Może warto “zdjąć” z ludzi jakieś zadania, by mogli coś przejąć po nieobecnym. NAJPIERW ZDJĄĆ, a później dawać zadania. Piszę o tym, bo to tak się często nie dzieje.

Tak przy okazji to jest też doskonała okazja do aktualizacji funkcjonowania danego działu. Nigdy nie ma czasu, by przeanalizować, czy wszystko to, co robimy ma sens, bo może coś już dawno tego sensu nie ma. Zazwyczaj firmy konsultingowe biorą za to duże pieniądze, a w tym przypadku nie ma na to czasu i szef działu musi sam (wraz z zespołem) to ogarnąć.

Jeśli okazuje się, że obecne procesy są jak najbardziej zasadne i nie ma czego “zdejmować”, to co teraz? Z mojego doświadczenia podejmowana jest próba “wciskania” tym, którzy są w tym dziale zadań osoby nieobecnej. Świadomie piszę wciskania, bo tak to dosłownie wygląda.

Pracownik X pod presją swojego menedżera, wreszcie ulega i wszyscy są zadowoleni. No właśnie nie. Na pewno zadowolony jest kierownik i Ci którzy nie dali sobie nic wcisnąć. Co dzieje się z osobą, która dostała najwięcej roboty?

Prędzej czy później rodzi się frustracja. Po niej – rzucanie papierami. To tak w skrócie. Oczywiście proces trwa, różnie to w różnych organizacjach się dzieje. Często ta osoba, która ma teraz do wykonania 170% normy, złości się nie na szefa (znaczy na niego też, ale trochę mniej, bo jakby bardziej się złościła, to musiałaby z nim pogadać, a tego nie chce) a tę nieobecną, chorą osobę. Potem gdy ta “chora” osoba wraca, pojawiają się zgrzyty, frustracje, zła atmosfera w zespole. A i jeszcze dostaje się innym, którzy byli na tyle asertywni, że nie dali sobie wcisnąć dodatkowej roboty. Tylko, że oni są asertywni, więc może nic sobie z tego nie robią, że ktoś na nich się złości tylko dlatego, że nie umiał odmówić.

Co można zrobić, by tego wszystkiego uniknąć?

Pozyskać budżet! Oczywiście menedżerowie nie lubią takich akcji, nie chcą przekraczać swoich tabelek, przecież są za nie odpowiedzialni, a tak w ogóle to niechętnie idą po pieniądze w trakcie roku. Jak to wygląda w oczach ich przełożonego? No cóż – źle, przychodzą po pieniądze, bo nie potrafią tak ogarnąć zespołu, by nie naruszając budżetu, zrealizować wszystkie cele, mimo choroby jednego pracownika. No nie potrafią, bo cele były założone na konkretną liczbę osób. Przecież, jeśli menedżer zakładałby pracę swoich ludzi na 80% normy, a po wypadnięciu jednego pracownika mógłbym dołożyć kolejne 20% normy, to byłby pierwszy do zwolnienia, jako ten niegospodarny.

Mam świadomość, że przejaskrawiam, ale nadal nie na tyle, by ten przykład był nieżyciowy.

Otóż klucz tkwi w pieniądzach, albo na pracownika, który przyjdzie na zastępstwo albo za nadgodziny dla tych, którzy mają pomóc załatać braki po chorym pracowniku albo jako nagroda dla tej osoby/osób, która weźmie na siebie znaczną część przejęcia obowiązków.

I uwaga – komunikat do tych, którzy są w takiej sytuacji lub za chwilę się w niej znajdą. Jeśli wziąłeś (wzięłaś) na siebie  zadania po koleżance lub po koledze, to nie bój się rozmawiać o ekstra pieniądzach dla siebie. Cały czas zakładam, że dołożono Ci obowiązków do tego, co już masz i nie zdjęto niczego z dotychczasowych działań. Odwagi, bo inaczej będzie źle. Pojawi się frustracja i złość niemal na każdego, który Cię otacza w tej organizacji tylko dlatego,  że ktoś kiedyś złapał kontuzję na nartach.

Widzę to przy odejściach pracowników, kiedy wskazują, że zostali wykorzystani. Widzę też w trakcie obecnej pracy niektórych pracowników, gdy dano im DODATKOWE zadania, bez propozycji nagrody, podwyżki lub po prostu zabrania innych zadań.

Trzymam kciuki za podjęcie stosownych kroków, jeśli jesteś w takiej sytuacji. Powodzenia!

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, możesz wesprzeć moją twórczość, stawiając mi wirtualną kawę: https://buycoffee.to/jaroslawbien 😊

grafika - ile wart jest spokój w pracy

Ile jest wart spokój w pracy?

Wyobraź sobie organizację, w której wszystko gra.
Masz jasno określone stanowisko pracy, życzliwych ludzi wokół, szef/szefową w swoim dziale, który zna się na robocie i nie panikuje w obliczu problemów.
To teraz wyceń swoje wynagrodzenie w takiej firmie…

Read More »
mężczyzna w średnim wieku stojący po prawej stronie na niebieskim tle, w garniturze. obok napis "pracownicy naprawdę mają prawo nie wiedzieć, dlaczego firma działa tak, jak działa"

Pracownicy naprawdę mogą nie wiedzieć, dlaczego firma działa tak, jak działa

Ostatnio dość często przerabiam to zagadnienie w firmach z zarządami. Okazuje się, że „góra” ma świadomość dokąd zmierza i dlaczego akurat w tym kierunku, a pracownicy jakoś tak nie do końca.
Jasne jest jedno, celem firmy jest zysk.
Ale jak go osiągnąć, jakimi rozwiązaniami i dlaczego akurat w ten sposób a nie w inny, to już dla szeregowego pracownika jest dość enigmatyczne.

Read More »
mężczyzna w średnim wieku na niebiesko szarym tle z hasłem "Ciężko wyżyć z pracy trenera"

Ciężko wyżyć z pracy trenera, coacha…

Do trenerów, coachów, ekspertów, doradców ds. rozwoju, HR, etc.
Ciężko wyżyć w tym fachu. Naprawdę ciężko.
Tekst napisałem zainspirowany rozmową z coachem, który zastanawia się, czy robić kolejny certyfikat, by być jeszcze bardziej kompetentnym i docenianym przez potencjalnego klienta. Z drugiej strony ten sam coach ma dziś mało klientów i coś czuje, że kolejne dokumenty nie mają sensu. Co więcej, tych klientów może więcej nie być… nigdy.

Read More »
Zmiana bez komunikacji to nie zmiana

Zmiana bez komunikacji to nie zmiana

Zmieniłeś swój sposób postępowania w stosunku do swoich pracowników, ale nie powiedziałeś im dlaczego? Jaki jest nowy kontekst? Co powoduje, że jest i będzie już teraz inaczej w waszych relacjach? A teraz dziwisz się, że dość opornie wykonują zadania? To czytaj dalej.Zaczynam wtedy dopytywać o szczegóły. Wiem, jak ważne dla reszty grupy jest podzielenie się tego rodzaju doświadczeniem. Uczestnicy chcą wiedzieć: czy w ogóle to możliwe, a jeśli tak, to jak to się robi!

Read More »

I co Ci z tej pracy? [Historia Joli]

Dziś o tym, jak wygląda Twoja praca wtedy, kiedy ktoś z Twoich współpracowników wypada z firmy na dłużej. Mamy okres zimowy. Nikomu tego nie życzę, ale niech to będzie kontuzja podczas zjazdu na nartach. Znamy to. Jakieś kolano, operacja, rehabilitacja, komplikacje itd.
Zaczynam wtedy dopytywać o szczegóły. Wiem, jak ważne dla reszty grupy jest podzielenie się tego rodzaju doświadczeniem. Uczestnicy chcą wiedzieć: czy w ogóle to możliwe, a jeśli tak, to jak to się robi!

Read More »

Spodobał Ci się wpis ?
Podziel się wiedzą ze znajomymi.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn